Zawarte tutaj opinie to autentyczne wypowiedzi osób, które skorzystały z moich sesji rozwojowych i warsztatów.
Pamiętasz, z czym zgłosiłeś_aś się do mnie na początku naszej pracy? Opisz, w jakim punkcie swojego życia — w pracy, relacjach i wewnętrznie — wtedy się znajdowałeś_aś.
W tym okresie nie czułem się obecny w swoim życiu. Czułem ze mam zadowalać każdego a nie siebie . Bałem się każdej opinii. Wolałem siedzieć w milczeniu z boku . Byłem w ciągłym chaosie .
Co w naszym procesie (czy to w pracy 1:1, czy na warsztatach) było dla Ciebie najbardziej przełomowe lub inne niż wszystko, czego próbowałeś wcześniej?
Zarówno w pracy 1:1 czy grupowo były momenty gdzie mnie dosłownie wcięło co to się dzieje ale te momenty mi udowodniły ze zachodzą we mnie zmiany. Nigdy nie próbowałem takich technik w terapii . Nigdy nie miałem w głowie ze terapia będzie mi potrzebna. Ale najbardziej przełomowe było to by się przyjrzeć temu z innej perspektywy a także usłyszenie u innych podobnych problemów. To uswiadomiło mi ze nie jestem w tym sam ze inny moja podobne problemu i ze razem możemy sobie pomoc je zrozumieć .
Jaka jest największa zmiana, która zaszła w Tobie? Jak czujesz się dzisiaj (wewnętrznie) w porównaniu do tamtego momentu?
Nie czuje się sam, pewne moje mechanizmy uległy zmianie a pewne są dopiero zauważalne. Wcześniej nie pomyślałbym ze mój własny organizm może mi takie figle robić. Największa zmianą to napewno pewność siebie i decyzyjność której nie miałem . Samoakceptacja
Jak ta wewnętrzna zmiana (którą opisałeś_aś w pkt 3) przełożyła się na namacalne, zewnętrzne rezultaty w Twojej karierze, finansach lub relacjach?
Dzięki temu mogłem sobie pozwolić na własne zdanie w karierze i relacjach . Kiedy czujesz ze robisz to co chcesz i czujesz a nie musisz. Całkowicie inaczej się układa wszystko .
Gdybyś spotkał osobę, która jest dziś w tym samym miejscu, w którym Ty byłeś_aś – co byś mu powiedział_a o tej pracy?
Napewno bym zachęcił ta osobę ale nie namawiał. Powiedział bym na moim przykładzie ze to nie jest prosta praca ale skuteczna w perspektywie czasu i zaangażowania. Sam na początku nie czułem tego, a po 2/3 latach pracy nad sobą wreszcie się nauczyłem swoich emocji i czytania siebie jak dobrą książkę .
Nowy Bart :)
Z czym przyszedłeś i w jakim punkcie życia byłeś na początku?
Nie byłem pewny siebie, czułem się rozdarty między presją otoczenia a ambicjami – swoimi, rodziców i dziadka. Leciałem w „tunelu codzienności”, nie potrafiąc odnaleźć w tym siebie. Zjadał mnie stres, który próbowałem regulować używkami. Tkwiłem w destrukcyjnych relacjach w domu, w związku i w pracy. Nie rozpoznawałem sygnałów swojego ciała, miałem wrażenie, że kręcę się jak chomik w kołowrotku.
Co w procesie (warsztaty, praca 1:1) było dla Ciebie przełomowe?
Najważniejsze było odnalezienie siebie i spojrzenie na problemy z innej perspektywy poprzez ustawienia systemowe. Warsztaty pomogły mi zajrzeć w głąb siebie i zobaczyć, że wiele blokad ma źródło w traumach z dzieciństwa. Zrozumiałem, że nie muszę ciągle walczyć. Samo stwierdzenie „nie muszę” odmieniło moje życie i pomogło mi znaleźć własną drogę.
Jaka jest największa zmiana, która w Tobie zaszła?
Jestem dużo pewniejszy siebie, potrafię patrzeć ludziom prosto w oczy. Nauczyłem się mówić „nie”. Poprawiły się moje relacje z rodzicami, a zakończenie destrukcyjnego związku było jak zrzucenie ogromnego ciężaru z serca. Dziś buduję relacje oparte na wartościach. Zauważam swoje emocje i wiem, jak na nie reagować – bez ucieczki i bez niepotrzebnej walki.
Jak ta zmiana przełożyła się na Twoją karierę i codzienne życie?
Relacje z otoczeniem poprawiły się na każdym polu. W pracy przestałem „gasić pożary”, a zacząłem podejmować świadome decyzje. Dzięki stawianiu granic zyskałem posłuch i szacunek. Odnalazłem balans między pracą a życiem prywatnym. Kluczową zmianą jest też zdrowie – w końcu zacząłem się wysypiać, odzyskałem energię i jestem bardziej aktywny fizycznie. Zacząłem po prostu komunikować się z samym sobą.
Co powiedziałbyś mężczyźnie, który jest dziś w tym samym miejscu, co Ty kiedyś?
„Stary, ja też myślałem, że ogarniam. Że trzeba być twardym i cisnąć. Na zewnątrz wyglądało, że wszystko jest pod kontrolą, a w środku byłem pogubiony i zmęczony. Budujesz niewidoczną skorupę myśląc, że Cię chroni, a ona tylko oddziela Cię od ludzi i od samego siebie. Napięcie i uciekanie w używki to nie jest 'charakter' – to sygnał, że coś jest nie tak. Pójście na terapię to była jedna z najmocniejszych decyzji w moim życiu. Nie dlatego, że ktoś mnie 'naprawił', ale dlatego, że przestałem udawać przed samym sobą. Jeśli czujesz, że coś Cię uwiera – nie ignoruj tego. Idź i sprawdź. Możesz odzyskać spokój, o którym nawet nie wiedziałeś, że go tracisz”.
Paweł